TOKTOGULSKIE JEZIORO – Kirgistan 2015
Góry Kirgistanu są zbyt kuszące z uwagi na ich piękno i potencjał przelotowy XC pełen ekscytujących przygód by je zostawić w spokoju.
Gdzie: Kirgistan, Azja Środkowa.
Góry Kirgistanu są zbyt kuszące z uwagi na ich piękno i potencjał przelotowy XC pełen ekscytujących przygód by je zostawić w spokoju.
Gdzie: Kirgistan, Azja Środkowa.
W roku 2012 postanowiliśmy dokończyć nasz lot biwakowy z poprzednich lat i dolecieć nad Chan Tengri – drugą najwyższą górę Tien Shan w północnowschodnim Kirgistanie.
W tym roku chcieliśmy kontynuować naszą ostatnią trasę i latać w pobliżu jeziora Yssyk Kull w północnym Kirgistanie, w górach Tian Shan. W zespole złożonym z Karela Vrbenský, Juraja Kleja i Dalibora Carbol musieliśmy dać radę w trudnych warunkach powodowanych przez klimat wietrznych gór zawsze otoczonych burzą na południowym i północnym wybrzeżu Issyk Kull.
W takim zawodniczym składzie mieliśmy naprawdę wysokie ambicje. Chcieliśmy polecieć nad Tian Shan jak najbliżej Chan Tengri. Ale nie wiedzieliśmy, jak zaskakująco trudne zadanie sobie zaplanowaliśmy. Latanie na południowej stronie Yssyk Kull było zupełnie dzikie, ale daliśmy z siebie wszystko. Północny brzeg był równo zapełniony popołudniowymi burzami. Po pokonaniu komplikacji związanych z przelotem płaskowyżu ruszyliśmy na północny brzeg, gdzie staraliśmy się przecisnąć obok burz jak najdalej aż do końca jeziora, gdzie po raz kolejny polecieliśmy w jego południową stronę i dalej lecieli w kierunku Khan Tengri. Aż do tej góry w końcu nie dolecieliśmy. Warunki w których przyszło nam wykonać ten 11 godzinny przelot często nie miały z bezpieczeństwem dużo wspólnego. Nadal się zastanawiam jak udało nam się wrócić do domu bezpiecznie. Termin naszego powrotu do domu się nieubłaganie zbliżał, więc wspólnie zadecydowaliśmy o ukończeniu naszego przelotu.
piloci:
Juraj Kleja
Karel Vrbenský
Dalibor Carbol
Paralotnie:
Ares (SKY PARAGLIDERS)
Początek:
południowo-zachodnia części Yssyk-Kullu, północny Kirgistan
Czas trwania lotu:
11 dni
Także ta wyprawa do Kirgistanu, była dedykowana biwakowemu lataniu. Tym razem byliśmy we dwójkę Karel Vrbenský i Dalibor Carbol, a skoncentrowaliśmy się na przelot z Susamyrskiej doliniy na Issyk-Kull. Bez wsparcia naziemnego, po raz pierwszy z kamerą, która ten wyczyn i wspaniałe przeżycie zarejestrowała.
Po zeszłorocznym doświadczeniu z latania w dolinie Sysamyrskiej wyciągnęliśmy naukę i wróciliśmy się w najmniejszej możliwej grupie – tylko dwoje w akcji. Wybraliśmy czas w środku lata, który zapewniał stabilne warunki lotu.
Plan był oczywiście dotrzeć tak daleko, jak to było możliwe. Na ten lot byliśmy naprawdę podekscytowani, byliśmy za długi lot gotowi zrobić wszystko.
Prawie codziennie mieliśmy za sobą burze, które stopniowo nas wyganiały z jednej doliny do drugiej. Lecieliśmy poprzez piękne miejsca, przeskakiwali w skałach na grzbienie, lądowaliśmy u pasterzy i w innych miejscach późniejszych startów. Nasza droga do Issyk-Kullu wiele razy modyfikowana, ale stopniowo się przebijaliśmy we właściwym kierunku. Do Kočkorky – wioski w pobliżu Issyk-Kullu dolecieliśmy zupełnie wyczerpany, ale absolutnie szczęśliwi. Doświadczyliśmy wspaniałych 6 dni w piękniych skalistych górach.
piloci:
Karel Vrbenský
Dalibor Carbol
Początek:
Dolina Suusamyr, centralny Kirgistan
Czas lotu:
6 dni
Historycznie rzecz biorąc, pierwsza nasza próba latania biwakowego w Kirgistanie. W składzie Filipek Janik, Martin Komarek, Karel Vrbenský i Dalibor Carbol wybraliśmy się na ten wyjazd celem spania na wzgórzach i przemierzania w powietrzu do coraz większej liczby miejsc kirgijskiego grzebienia.
Początek w Biszkeku był potworny, byliśmy zadowoleni przy włączeniu jedynego działającego grzejnika. Góry były dla naszej wybuchowej grupy zdecydowanie bardziej bezpieczne. Problemem okazała się wiosenna pogoda, która regularnie raczyła nas burzami a później zakrywała niebo, pod którym poruszanie się było niemożliwe. Nasz kolega Martin Komarek chciał odkryć Biszkeku, więc wybraliśmy się w trójkę na pierwsze loty w Susamyrskiej dolinie po drugiej stronie kirgiskiej grani. Tam doświadczyliśmy ekstremalnie silnych prądów wznoszących, więc całkiem dużo czasu spędziliśmy w obłokach, dostać się tam to łatwo poszło jak z procy.
Po raz pierwszy wylądowaliśmy i spaliśmy na wzgórzach nad Susamyrem, pierwszy raz przelecieli obok ich śniegowych czap, osiągnęliśmy wysokość ponad 4000 m i cieszyliśmy z krajobrazu, który nikt jeszcze nie widział, ponieważ w te miejsca ludzie nie dolecieli wcześniej.
Piloci:
Janík Filipek
Karel Vrbenský
Dalibor Carbol
Początek:
Dolina Suusamyr, środkowy Kirgistan
Czas lotu:
3 dni
Paralotnie:
Avax (GRADIENT)
Grand (MAC PARATECHNOLOGY)
Ares Proto (SKY PARAGLIDERS)